Wstępny rys obozu rewolucyjnego otrzymujemy już we wprowadzeniu do części III. Narrator prezentuje tam obraz bezładnego zbiorowiska naprędce rozbitych namiotów, ognisk i stołów, przy których kłębią się wygłodniali, pijani ludzie. Tłum przedstawia opłakany widok – „wszyscy nędzni, ze znojem na czole, z rozczuchranymi włosy, w łachmanach, z spiekłymi twarzami, z dłońmi pomarszczonymi od trudu [...] Kobiety przybyły także, ich matki, ich żony, głodne i biedne jak oni, zwiędłe przed czasem, bez śladów piękności – na ich włosach kurzawa bitej drogi – na ich łonach poszarpane odzieże – w ich oczach coś gasnącego, ponurego, gdyby przedrzeźnianie wzroku”. Ludzie są uzbrojeni i agresywni. Z dziką radością przyjmują wystąpienie swojego przywódcy, Pankracego, obiecującego im „chleb i zarobek” oraz podżegającego do zemsty na panach.
Obrazu dopełnia następnie wędrówka hrabiego Henryka przez wrogi obóz, wzorowana na Dantejskiej podróży przez kolejne kręgi piekielne. Hrabia w sekwencji scen widzi kolejne odsłony rewolucji: gloryfikację krwawych mordów, rozwiązłość seksualną, niszczenie osiągnięć starej kultury, wiary, religii i filozofii. Wszędzie panuje pijaństwo, zezwierzęcenie i rozpasanie. Motłoch napawa się swoją wolnością zarówno w sensie ekonomicznym i społecznym (ucztuje, nie musi już pracować, gdyż odebrał własność panom), jak i moralnym (religijno-ideologiczne usankcjonowanie zbrodni, w imię dobra powszechnego, przy braku jakichkolwiek konsekwencji) oraz obyczajowym (kobiety „rozdają miłość” wyzwolone z więzów małżeńskich). Z drugiej strony Hrabia na każdym kroku słyszy gorzkie wyrzuty pod adresem klasy posiadającej (arystokracji), obwinianej o nieludzkie traktowanie ludu, które doprowadziło do sytuacji obecnej. Tłum jest rozszalały, zdziczały i wyzbyty jakichkolwiek hamulców. Kierują nim jedynie dwa czynniki – żądza chleba (posiadania) i mordu (zemsty).