Starcie ideologiczne dwóch światów – starego i nowego, arystokracji i demokracji, najpełniej ukazuje polemika przywódców wrogich obozów, Hrabiego i Pankracego, jaka ma miejsce podczas ich rozmowy, w scenie kończącej część III. Dowódca obozu rewolucjonistów atakuje w niej przedstawiciela „starej klasy”, przede wszystkim za nieprzystosowanie do wymogów nowych czasów. Zarzuca arystokracji szereg zbrodni, które ta popełniła, stojąc na czele narodu, za co należy jej się kara i zejście z dziejowej sceny. W zniszczeniu i ukaraniu starego świata widzi swoją misję, usprawiedliwioną cierpieniami uciskanego i poniżanego od wieków ludu, który po przewrocie ma dać początek nowym, szczęśliwym pokoleniom. Hrabia Henryk podważa jednak jego optymizm, sugerując, że jego wiara jest idealistyczną mrzonką. Na poparcie przytacza argumenty ze swojej wędrówki po obozie rewolucjonistów, w którym jedynym co widział, było rozpasanie, zdziczenie i totalna destrukcja. Dla rewolucjonistów, „nowy porządek” oznaczał bowiem świat, w którym to oni są syci i u władzy, a panowie głodni i uciśnieni. Mimo więc powszechnego zniszczenia, ogólna konstrukcja świata pozostała nienaruszona, o czym świadczyć miały zaobserwowane przez hrabiego tendencje w postaci zalążków nowej arystokracji, czy nowej religii, opartej na starych fundamentach. Oskarżając rewolucjonistów o popełnianie tych samych błędów, co dawna klasa rządząca, hrabia broni jednocześnie wartości przez nią wypracowanych, takich jak zdobycze kultury, rozwój i ucywilizowanie świata, moralność płynąca z religii. Uświadamia sobie jednakże, że wobec argumentów wytoczonych przez Pankracego, mówiących o zbrodniach arystokracji, nie ma nic na jej usprawiedliwienie. Stąd też racje obydwu przeciwników są w równej mierze uzasadnione, a konflikt między nimi występujący, zyskuje znamiona tragizmu. Obaj oponenci muszą bowiem zgodzić się z prawdami drugiej strony, stojącymi w sprzeczności z ich własnymi przekonaniami. Hrabia, będąc świadomy win własnej klasy, nie może jednocześnie zaakceptować jej zagłady, wobec i tak nic nie zmieniającej rewolucji. Pankarcy z kolei nie może przystać na obecny układ społeczny, nawet jeśli planowane przez niego dzieło nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Krasiński specjalnie ukształtował polemikę w ten sposób, aby żaden z oponentów nie był wygrany. Obrazować ona bowiem miała jego wewnętrzne rozdarcie, prezentując dylematy, dotyczące roli i miejsca w świecie klasy społecznej, do której przynależał, a która w jego przeświadczeniu skazana była na nieuchronną zagładę. Niepełność i niewystarczalność obydwu światopoglądów podkreślona została w klęsce, jakiej doznają obaj bohaterowie, ginąc samotnie, niezrozumiani przez własne otoczenie.