„Trans-Atlantyk” powstał w dziwnym momencie życia autora. Był on wtedy bardzo biedny i odcięty w dalekiej Argentynie od swojej polskiej publiczności krajowej i emigracyjnej. Pisał: „Ja w roku 1939 znalazłem się w Buenos Aires, wyrzucony z Polski i z dotychczasowego mego życia, w sytuacji niezwykle groźnej. Przeszłość zbankrutowana. Teraźniejszość jak noc. Przyszłość nie dająca się odgadnąć”. 29 lipca 1939 roku Gombrowicz wypłyną w dziewiczy rejs transatlantykiem „Chrobry” z Gdyni do Buenos Aires, gdzie wylądował 20 sierpnia 1939 roku. Gdy dowiedział się, że w Polsce wybuchła wojna, postanowił zostać na obczyźnie, w przeciwieństwie do swoich współtowarzyszy. W 1953 roku napisał swoją pierwszą emigracyjną powieść „Trans-Atlantyk”. „Bronię Polaków przed Polską” mówił Gombrowicz. Chodziło mu o obronę suwerenności indywiduum przed „patriotycznym terrorem”, przed mitologią, która nakazywała chwalić swoich, chwalić się cudzymi myślami i osiągnięciami oraz ograniczać swobodę rozwoju własnej osobowości. Wszystko w powieści jest grą, począwszy od kreacji samego autora. Za jej kulisami kryje się beznadziejność, emigracyjna nostalgia i pustka. „Trans-Atlantyk” nie został przyjęty na emigracji entuzjastycznie, zyskał aprobatę przede wszystkim w kręgu paryskiej „Kultury” Jerzego Giedroycia. Zrozumiano, że powieść jest gorzką rozprawą z archaicznymi formami polskiej mentalności. Autor zarzucał również establishmentowi literacko-artystycznemu Buenos Aires zapatrzenie w ideał kultury jako gmachu wiedzy, jego prowokacja skierowana była przeciwko panującemu smakowi i hierarchiom artystycznym. Ta wielka powieść stała się początkiem drogi Gombrowicza do światowej kariery, ale jednocześnie spowodowała pogłębienie izolacji pisarza w środowisku Polonii argentyńskiej