Nieboska komedia - Zygmund Krasiński


Poezja przeklęta i dramat romantycznego poety

Krasiński, podobnie jak inni romantyczni twórcy, przypisywał poezji niezwykłe właściwości, widząc w niej sposób dotarcia człowieka do najwyższego piękna i prawdy. W przeciwieństwie jednak do koncepcji Mickiewicza czy Słowackiego, dostrzegał także jej negatywny aspekt, płynący z faktu, że sama będąc ideałem, realizowana jest przez istoty niedoskonałe, ziemskie, które próbując wyrazić zwykłymi słowami ów ideał, napotykają na ograniczenia języka, skazując się tym samym na wieczne cierpienie i poczucie niespełnienia. Konflikt ten zobrazował we wstępie do I części Nie-Boskiej komedii, wprowadzając rozróżnienie na „poetę błogosławionego”, mającego możliwość dotarcia do prawdy i „nieszczęśliwego”, znającego tylko jej pozory [zob. streszczenie {1,s.str.1-2}]. Według zaprezentowanej przez niego koncepcji, tylko ten, kto żyje poezją, poświęca się jej całkowicie, może doznać jej błogosławieństwa, być prorokiem, wieszczem, człowiekiem wybranym, który widząc więcej niż inni, predestynowany jest do odegrania ważnej społecznie roli. Natomiast ten, kto jedynie uprawia poezję, tworząc piękne obrazy, pozbawione boskiego przekazu, pozostanie wiecznie nieszczęśliwy, goniąc za niedościgłym ideałem.
Dramat takiego właśnie człowieka uczynił Krasiński głównym wątkiem dwóch pierwszych części swojego utworu. Hrabia Henryk będąc bowiem poetą pozbawionym boskiego natchnienia, żyje marzeniami, stawiając ów wykreowany przez siebie świat ponad przyziemną rzeczywistością. Nie wystarcza mu kochająca żona i syn, pragnie wciąż nowych doznań i wzruszeń. Wystawiany na próby przez siły dobra i zła, ulega pokusie poetyckich uniesień, zobrazowanych w postaci piekielnej Dziewicy, porzuca rodzinę, skazując tym samym siebie i bliskich na klęskę. Przez niego także Maria i Orcio zostaną naznaczeni piętnem poezji, którego żadne z nich nie będzie w stanie udźwignąć – Maria przeżyje załamanie nerwowe, a nadwrażliwy Orcio zamknie się we własnym świecie, tracąc kontakt z rzeczywistością. Dlatego Mąż przeklnie poezję, jako przyczynę wszystkich swoich nieszczęść. Krasiński zdaje się tym samym poddawać w wątpliwość optymizm, płynący z realizacji poezji w wymiarze ziemskim. Dla „poety nieszczęśliwego”, okazuje się ona bowiem przekleństwem, stanowiąc źródło wiecznych cierpień, a dla „poety błogosławionego”, za jakiego możemy uważać Orcia, staje się przyczyną wykluczenia ze świata, skazując go na wieczną samotność, nadwrażliwość i niezrozumienie otoczenia, a więc pozbawiając ziemskiego szczęścia.

Nick:
E-mail:
Komentarz:
.