Akcja tragedii antycznej, zgodnie z klasyczną zasadą trój jedności, zamyka się w 24 godzinach. Miejsce akcji to pałac królewski w Tebach.
Edyp widzi mieszkańców Teb, którzy gromadzą się przed ołtarzami. Są znękani zarazami i chorobami, które pustoszą miasto. Znoszą do bogów modlitwy o litość i zaprzestanie nękania Teb. Po rozmowie z Kapłanem, który prosi go o pomoc i ratunek („Stanowczo wznieś gród ten ku szczęściu”). Edyp deklaruje, że nie spocznie dopóki nie pozna ich przyczyny. Okazuje się, że Kreon został już posłany do wyroczni delfickiej, by tam dowiedział się o powód gniewu bogów. Gdy przybywa Kreon obwieszcza, że przyczyną, dla której bogowie odwrócili się od Tebańczyków, jest niepomszczona zbrodnia: „Febus rozkazał stanowczo, Ziemi zakałę, co w kraju się gnieździ, Wyżęli i nie znosili jej dłużej”. Otóż przed laty został zabity Lajos, ówczesny król Teb. Jego zabójca został bezkarny, dlatego bogowie zesłali na miasto swój gniew. Zaraza nie ustanie, chyba, że zabójca zostanie wygnany. Dlatego Edyp składa przyrzeczenie, że znajdzie i ukara mordercę „ Z wami ja wspólnie siły złączonemi, Spłacę dług naszej ziemi”.
W kolejnej części dramatu Chór opisuje katastrofalny stan, w jakim znalazło się miasto ogarnięte zarazą: „Naród wśród moru upada, I myśli zabrakło mieczy, Ku obronie i odsieczy”. Tymczasem Edyp w obecności miejskiej starszyzny rzuca klątwę na zabójcę Lajosa: „I tak złoczyńcę klnę, aby on w życiu, Czy ma wspólników czyli sam w ukryciu, Nędzy, pogardy doświadczył i sromu”. Dochodzi do kłótni pomiędzy Edypem a wieszczem Tyrezjaszem, który obwieszcza królowie: „Wiedz ty, iż w moim mniemaniu, Tyś ową zbrodnię podżegał i zgotował, Aż po sam zamach, Którego szukasz, ty jesteś morderca”. Król Teb nie ustanie w poszukiwaniu mordercy, jednak w uszach ciągle pobrzmiewają mu tajemnicze słowa Tyrezjasza.
W kolejnej części Chór w swojej pieśni mówi o rozdarciu, wahaniu i niepewności. Nie wiadomo przecież o kim jako o zabójcy mówiła wyrocznia delficka i kogo wskazał Tyrezjasz: „Na kogóż wskazał delficki głos skał, Kto strasznej zbrodni krwią ręce swoje zlał?”.
W drugim Epeisodion dochodzi do scysji między Edypem a Kreonem. Rozdrażniony rozmową z Tyrezjaszem Edyp zarzuca swemu szwagrowi (Kreon jest bratem Jokasty, żony Edypa), że spiskuje z wróżbitą, by osłabić jego władzę: „Ty, coś zamierzył popełnić morderstwo, I z władzy króla mnie gwałtem ograbić?”. Tymczasem Jokasta chcą załagodzić skutki kłótni przybliża szczegóły śmierci swego męża Lajosa. Edyp słucha z narastającym przerażeniem, poznaje bowiem okoliczności zdarzenia, które przed laty stało się jego udziałem. Jokasta demonstracyjne lekceważy głosy proroków: Wiedz, iż śmiertelnych/ Sztuka wróżenia się nie ima wcale”. Ja więc na słowa wróżbiarzy ni tyle, Się nie oglądam, a tyle je ważę”.
W kolejne części pieśni Chór broni świętości przepowiedni i opowiada się po stronie praw boskich, stojących ponad ziemskimi mrzonkami śmiertelników („Niechbym ja słowom i sprawom, co święte/ Cześć wierną dał i pokłony/ Strzegą ich prawa w eterze poczęte, ? Nadziemskie strzegą zakony”).
W trzecim Epeisodion do Jokasty zaczyna docierać potworna prawda o straszliwych czynach, jakich w przeszłości dopuścił się Edyp. Królowa modli się do Apollina, aby nad tajemnicą spuścił litościwie wiekuistą zasłonę. Wtedy też Posłaniec z Koryntu przybywa z wiadomością o śmierci Polybosa, władcy Koryntu. Edyp cieszy się, bo przestaje się obawiać spełnienia wróżby o wiszącej nad nim perspektywy ojcobójstwa. Nadal jednak boi się poślubienia własnej matki. Posłaniec tłumaczy, ze Meropa nie była jego rodzoną matką, bo na dworze króla Koryntu, Edyp znalazł się jako podrzutek. Posłaniec stwierdza to z całą pewnością, bowiem to właśnie przed laty odebrał Edypa (jako niemowlę) z rąk pasterza – Sługi króla Lajosa. Edyp zdaje sobie sprawę, że jest o krok o poznanie prawdy. Zmartwiała z trwogi Jokasta wybiega z pałacu.
Podczas kolejnej pieśni Chóry pojawia się optymizm, bo jeżeli Edyp nie jest dzieckiem Polybosa i Meropy, to być może pochodzi od bogów?
W czwartym Epeisodion stary Sługa wyznaje, jak przed laty otrzymał z rąk Jokasty niemowlę, które miał zabić. Ulitował się nad nim i oddał je Posłańcowi z Koryntu. Wtedy wszystko staje się jasne. Ojcobójcą i kazirodcą jest Edyp. To on zmordował swego ojca, Lajosa, to on żyje w grzechu ze swoją matką. Oszalały z bólu Edyp wybiega - podobnie jak to uczyniła niedawno jego żona i zarazem matka – do pałacu. Edyp woła: Biada, już jawnemu to, czegom pożądał/ O słońce, niechby już cię nie oglądał? Życie mam, skąd nie przystoi, i żyłem, ? Z kim nie przystało – a swoich zabiłem. Oszalały z bólu Edyp wbiega- podobnie jak to uczyniła niedawno jego zona i zarazem matka – do pałacu.
Tematem kolejnej pieśni Chóru jest marność ludzkiego życia, bezsilność człowieka wobec sił wyższych, przytłaczających śmiertelnym nieszczęściem: „O śmiertelnych pokolenia, Życie wasze, to cień cienia”. Na zakończenie dramatu Posłaniec ogłasza samobójczą śmierć królowej Jokasty, która powiesiła się na swojej chuście. Niedługo po nim pojawia się oślepiony przez siebie samego Edyp. Ślepiec zwraca się do Kreona i prosi go, by ten jako jego następca wygnał go z miasta. Wzywa też Kreona, aby zaopiekował się jego córkami Antygoną i Ismenę. Chce, by los zaoszczędził tak straszliwych cierpień, jakie stały się jego udziałem: „A więc bacząc na ostatni bytu ludzi kres i dolę, Śmiertelnika tu żadnego zwać szczęśliwym nie należy, Aż bez cierpień i bez klęski krańców życia nie przebieży”.
KOMENTARZE
dziekuje przydało się :)
GITARA COMPLET