Przedwiośnie - Stefan Żeromski


Streszczenie

Rodowód
Na tym etapie czytelnik poznaje Seweryna Barykę – urzędnika przemysłu naftowego w Baku, który należał do tych ludzi, którzy nie mieli problemów z owocną karierą w carskiej Rosji. Do Polski powrócił w poszukiwaniu żony. Podróż ta zakończyła się sukcesem, bowiem poślubił Jadwigę z Dąbrowskich – zamożną pannę z Siedlec i zabrał ją, już jaką panią Barykową w głąb Rosji. Jadwiga opuszczała Polskę z ciężkim sercem, bowiem zostawiła w kraju swoją młodzieńczą miłość – Szymona Gajowca. Niestety Gajowiec jako ubogi urzędnik nawet nie mógł marzyć o poślubieniu panny z tak wysokiego domu. W 1900 roku na świat przyszedł jedyny syn Jadwigi i Seweryna – Cezary Grzegorz. W domu Baryków największym autorytetem był dziadek Kalikst Baryka – niegdyś zamożny szlachcic, który stracił cały majątek po klęsce powstania listopadowego. Cezaremu jako dziecku nie brakowało niczego. Jego dzieciństwo upływało pod znakiem szczęścia, beztroski i sielanki.
Część I: Szklane domy
Kiedy Cezary ukończył czternaście lat jego sielskie życie nagle legło w gruzach. Wybuch I wojny światowej sparaliżował całą Europę. Seweryn, który był „oficerem zapasowym” został wcielony do armii i wysłany na front. Jadwiga, która w gruncie rzeczy została sama w obcym kraju, w mieście, gdzie nikogo nie znała czuła się zagubiona. Cezary, który do tej pory czuł respekt tylko przed ojcem zaczął wymykać się matce spod kontroli – całymi dniami przebywał poza domem. Jedyne ukojenie pani Barykowa odnajdywała we wspomnieniu ukochanych Siedlec. W początkowej fazie wojny na duchu podtrzymywały ją również listy, które dostawała od męża, jednak z biegiem czasem ich częstotliwość malała, a po trzech latach słuch o Sewerynie Baryce całkiem zaginął.
Późną jesienią 1917 roku do baku dotarła wieść o rewolucji. Cezary, pełen młodzieńczego buntu, postanowił zostać rewolucjonistą. Niestety nie do końca rozumiał idee rewolucji. Pojmując ją na swój sposób przestał się uczyć, pobił dyrektora szkoły, w wyniku czego został z niej wydalony. Kiedy do Baku przybył komisarz rewolucyjny w mieście nastały nowe porządki:
Pozamykano sklepy. Zabrakło żywności. Banki nie wydawały złożonych kapitałów i nie wypłacały procentów. Nikt nie dostawał pensji. Rugowano z mieszkań. Zapanowała ulica, robotnicy naftowi i fabryczni, czeladź sklepowa i domowa, marynarze. (Przedwiośnie, str. 40)
Cezary stał się stałym bywalcem ulicznych demonstracji i zgromadzeń, podczas których w siłę rosła moc agitacji. Jadwiga widząc entuzjazm dyna wobec przewrotu postanowiła w obawie przed utratą rodzinnych kosztowności schować je w bezpiecznym miejscu w piwnicy. Jej obawy okazały się słuszne, bowiem wierny dekretom mody Baryka wskazał bez skrupułów miejsce, w którym matka ukryła oszczędności. Dopiero kiedy zajęto mieszkanie Seweryna i pozostawiono jego bliskim do użytku jeden pokój, Cezary zdał sobie sprawę z tego, że rewolucja zabrała mu wszystko – pieniądze, jedzenie, ubrania. Zauważył również jak bardzo zmieniła się jego matka – jak schudła i postarzała się od zmartwień i wysiłków, które wkładała w to, aby jej jedynakowi żyło się dostatnie. Ta nagła zmiana Cezarego spowodowała, że zbliżył się duchowo z matką. Wspólnie wychodzili do portu wypatrując – na darmo, powrotu ojca z frontu. Któregoś razu spotkali tam księżnę Szczerbartow-Mamajew z córkami i udzieli jej schronienia. Los chciał, że jeszcze tej samej nocy w mieszkaniu Baryków doszło do przypadkowej rewizji i odkryto kosztowności należące do rosyjskiej arystokratycznej rodziny. Tylko dzięki wcześniejszemu zaangażowaniu Cezarego w ruch rewolucyjny zmniejszono wymiar kary. Jednak od tego momentu jego matka była nieustannie poddawana inwigilacji. Wyśledzono, że miała ukryte kosztowności, które przeznaczała na żywność. Zanim przyznała się do kary była źle traktowana, bita i wyzywana przez rewolucjonistów, którzy w końcu zmusili ją do powiedzenia prawdy. Wymierzono jej surową karę robót publicznych w porcie. Cezaremu udało się na krótki czas uwolnić matkę od ciężkiej pracy umieszczając ją w szpitalu, jednak kiedy wróciła do portu została któregoś dnia pchnięta przez dozorcę i w wyniku upadku zmarła.
Cezary Baryka został osierocony. Sytuacja ta zmusiła go do refleksji. Postanowił podjąć kolejne próby poszukiwania ojca. Jedyne czego się dowiedział, to wiadomość, że ojciec zdezerterował z rosyjskiego wojska i przyłączył się do polskich legionów. Bohater był wciąż targany wyrzutami sumienia, bowiem obwiniał się za śmierć matki.
Sytuacja w baku po raz kolejny diametralnie się zmieniła. Rozgorzały krwawe walki pomiędzy Ormianami i Tatarami. W tym czasie pozostawiony sam sobie Cezary wiódł złodziejskie życie, aż w końcu wcielono go do armii i kazano strzelać. Po wkroczeniu wojsk tureckich do miasta Tatarzy wzięli odwet na Ormianach – wymordowano siedemdziesiąt tysięcy mieszkańców Baku. Również młody Baryka znalazł się w niebezpieczeństwie, jednak ocalał dzięki legitymacji, w której potwierdzone było jego polskie obywatelstwo. Został wysłany do pracy przy grzebaniu trupów. Chociaż praca ta niejednokrotnie przerastała jego siły, to zdążyło się coś, co spowodowało, że Cezary odzyskał siłę walki. W mężczyźnie udającego pozbawionego zdrowych zmysłów przybłędę rozpoznał własnego ojca. Seweryn Baryka zaproponował, aby wspólnie powrócili do Polski. Kiedy obu udało się zdobyć środki finansowe na podróż wydostali się z Baku i statkiem dotarli do Wołogardu (ówczesny Carycyn), a następnie pociągiem do Moskwy. Podróż ta miała na celu odzyskanie drogocennej walizki, która stanowiła wartość kultywującą rodzinne tradycje. W czasie podróży do Polski ojciec opowiedział Sewerynowi o ich krewnym, który nosił również nazwisko Baryka, a był architektem i stworzył „szklane domy”. Owe budowle stały się symbolem dobrobytu, gdzie panowały wymarzone warunki życia i bardzo dobre warunki pracy. W tej wizji, którą snuł przed Cezarym ojciec można się również dopatrzyć namowy do podejmowania wielkiej idei, śmiałej reformy wykorzystującej wynalazki służące ludziom.
Po przybyciu do Moskwy Seweryn odebrał tak ważną dla niego walizkę od znajomego Jastruna. Stamtąd wyruszyli pociągiem ewakuacyjnym do Charkowa. Pociąg bardzo często się zatrzymywał, ponieważ maszynista chciał wymusić łapówki od pasażerów. W Charkowie rozpoczął się okres długotrwałego oczekiwania na pociąg do Polski. Kiedy już przybył na stację okazało się, że jest tak przepełniony, że już nikt nie może do niego wsiąść. Cezary oczekując na pociąg do ojczyzny, której nie znał, miał chwile wątpliwości i zastanawiał się nad tym, czy ma po co jechać do Polski. Mężczyznom udało się w końcu wsiąść do przepełnionego wagonu dzięki pomocy „czarnego” – tak w myślach nazwał go Cezary. Seweryn w czasie podróży coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Czując zbliżający się kres życia przekazał synowi, że gdyby sam dotarł do Polski, to musi odszukać w Warszawie Szymona Gajowca – wysoko postawionego urzędnika. Ojciec młodego Baryki umiera w czasie podróży. Wówczas okazuje się, że ów „czarny” jest księdzem i on dokonuje ceremoniału pogrzebowego. Cezaremu bardzo ciężko rozstać się ze zmarłym. Dodatkowo czuł się zakłopotany i zagubiony, bowiem wychowany w duchu idei bolszewickiej doznał wiele dobroci ze strony księdza, czyli kogoś kto dla rewolucjonistów był przeżytkiem.
Kiedy Cezary przekroczył granicę ojczyzny swoich rodziców zamiast szklanych domów ujrzał nędzę małego miasteczka:
Cezary patrzał posępnymi oczyma na grząskie uliczki, pełne niezgruntowanego bajora, na domy rozmaitej wysokości, formy, maści i stopnia zapaprania zewnętrznego, na chlewy i kałuże, na zabudowania i spalone rumowiska. Wrócił na rynek obstawiony żydowskimi kramami o drzwiach i oknach zabryzganych błotem przed miesiącami, a i przedtem nie myte od kwartałów.
„Gdzież są twoje szklane domy? – rozmyślał, brnąc dalej. – Gdzież są twoje szklane domy?…” (Przedwiośnie, str. 66)
Część II: Nawłoć
Tak, jak prosił go ojciec, Cezary po przyjeździe do Warszawy odnalazł Szymona Gajowca. Dzięki niemu młody Baryka miał szansę podjęcia studiów medycznych oraz nauki języka rosyjskiego na kursie dla wysokich funkcjonariuszy wojskowych. Dodatkowo wykonywał prace zlecone w biurze Gajowca. Ta sielanka nie trwała długo, ponieważ wkrótce doszło do wybuchu wojny polsko-bolszewickiej. Cezary, chociaż nie pochwalał walki zbrojnej wstąpił do wojska, aby walczyć w obronie kraju. Chciał także poznać siłę polskiego patriotyzmu i zweryfikować słowa ojca. Na froncie zaprzyjaźnił się z Hipolitem Wielosławskim, któremu nawet uratował życie:
W pewnej przygodzie w okolicach Łysowa pod Łosicami Cezary wyratował tego Wielosławskiego z opresji. W potyczce Wielosławski wpadł między bolszewików, został pożgany bagnetami, potłuczony kolbami i porzucony w lesie zwanym Rogacz. Cezary, nie znalazłszy go w kompanii, wrócił się co tchu do lasu, wyszukał kolegę, wziął go na ramię i odniósł między swoich. (Przedwiośnie, str. 73)
Kiedy wojna się skończyła Hipolit w ramach wdzięczności zaprosił Cezarego do posiadłości swojej rodziny w Nawłoci. Od momentu, w którym Baryka wysiadł z pociągu na podczęstochowskiej stacji znalazł się w innym świecie, którego do tej pory nie miał okazji poznać. W dworku Cezary poznał wszystkich domowników oraz służbę. W zachwyt wprowadziła bohatera rodzinna atmosfera panująca w tym domu. Życie Cezarego upływało pod znakiem konnych przejażdżek, spotkań towarzyskich, przyjacielskich pogawędek i istnej sielanki. Był świadkiem wielu rzeczy, które go zachwyciły, wzbudzały jego podziw. Podczas jednej z przejażdżek, tzw. linijką Cezary i Hipolit spotkali Laurę Kościeniecką – młodą wdowę, którą Cezary był zauroczony. Laura zaprosiła obu mężczyzn na śniadanie do swej posiadłości w Leńcu. Po powrocie do Nawłoci Cezary poznał Wandę Okszyńską, młodą pensjonarkę, którą widział już w dość zabawnej scenie, gdy była atakowana przez perliczkę. Wanda nie zdała do następnej klasy, więc na jakiś czas musiała zejść z oczu własnemu ojcu, a jako że była krewną radcy Turzyckiego znalazła schronienie w Nawłoci. Wanda nie była skora do nauki, jednak posiadała duży talent muzyczny. Czasami pozwalano jej grać na pałacowym fortepianie. Właśnie w chwili powrotu Cezarego i Hipolita z Leńca Wanda wygrywa jakieś melodie. Młody Baryka niewiele myśląc zaproponował panience grę na cztery ręce na co ona się zgodziła. Po wystawnym obiedzie Cezary w towarzystwie Karoliny – ciotecznej siostry Hipolita, księdza Nastusia i Hipolita, towarzyszącego im konno udał się na wycieczkę do Chłodka. Jego oczom ukazali się biedni, żyjący w nędzy chłopi i obszarpany Żyd, co zaniepokoiło bohatera. Jednak uwagę od tego nieprzyjemnego widoku odciągnęła Karolina, z którą chłopak udał się nad rzekę. Tam doszło do zwierzeń młodych. Cezary dowiedział się, że rodzina Karoliny podczas wojny straciła wszystkie dobra na Ukrainie, a bolszewicy zamordowali jej rodziców. Cezary bez głębszego zastanowienia opowiedział dziewczynie swoje dzieje. Te zwierzenia spowodowały, że między nimi stworzyła się silna nić sympatii. Cezary zauroczony krajobrazami Chłodka poprosił przyjaciela, aby mógł tam podjąć pracę. Hipolit wyjaśnił mu, że nie wypada, aby był pisarczykiem, dlatego otrzymał funkcję rezydenta. Życie w Nawłoci toczyło się swoim spokojnym biegiem do momentu, w którym Laura wyszła z pomysłem zorganizowania balu dobroczynnego dla ofiar wojny. Na bal, który miał się odbyć w Odolanach został zaproszony również Cezary. Hipolit zważając na to, że jego przyjaciel nie ma odpowiedniego stroju zamówił ma własny koszt frak u krawca w Częstochowie. Podczas przymiarki obecna była Karolina. Nie zabrakło tutaj gorących i namiętnych pocałunków. Niestety wszystkiemu przyglądała się panna Wandzia, która jak się później okazało zapałała wielką miłością do Cezarego.
Podczas przygotowań do balu pani Laura chętnie korzystała z pomocy Hipolita i Cezarego. Któregoś wieczora młody Baryka wybrał się do Leńca z cukierkami, a ulewny deszcz zmusił go do pozostania w dworze. Kościeniecka postanowiła odwieźć go do Nawłoci. Jadąc karetą zbliżyli się siebie niczym para kochanków:
Oszaleli do cna od nagłej pasji, marzyli o rozkoszy swej, doświadczając jej w pełni. Pocałunki ich i pieszczoty były bezdenne jak ta noc, pełne potęgi niewyczerpanej jak fuga koni niosących się w przestrzeń. (…)(Przedwiośnie, str. 118)
Do intymnego spotkania kochanków doszło raz jeszcze, gdy Laura w rzekomo ważnej sprawie pojawiła się w Nawłoci dala Cezaremu znak, który sygnalizował ich spotkanie. Młodzieniec udał się do Leńca, musiał jednak czekać, aż mieszkanie pani laury opuści jej narzeczony Barwicki. Wszystko co działo się później narrator opatrzył komentarzem mówiącym o tym, że aby nie narazić się gustom nie będzie opisywać do czego doszło w lenieckiej posiadłości. Podczas zjawiskowego balu w Odolanach Laura i Cezary wymknęli się parku. Świadkiem ich schadzki była Karolina. Z kolei Wanda myślała, że to właśnie Karolina jest obiektem westchnień Cezarego, zwłaszcza po brawurowym kozaku, którego oboje odtańczyli podczas balu. Bal zakończył się alkoholowym zamroczeniem Cezarego, Hipolita i księdza Anastazego, którzy dopiero w dniu następnym powrócili do Nawłoci. Po balu rozpoczął się gwałtowny i żarliwy romans Cezarego i Laury, o którym wiedziała tylko Karolina. Wanda w tym czasie przeżywała katusze zazdrości.
Niedługo później w Nawłoci doszło do tragedii. Bardzo szybko rozniosła się wieść o śmierci Karoliny. Lekarz stwierdził, ze zażyła truciznę, jednak ksiądz, który był jej spowiednikiem wykluczył samobójstwo. Domowe śledztwo wskazywało, że winną była Wanda, jednak urzędowe dochodzenie nie dostarczyło wystarczających dowodów, które mogłyby obciążyć pannę Okszyńską. Cezary obok śmierci Karoliny przeszedł chłodno, wręcz obojętnie. Narrator takiego stanu rzeczy upatruje w bakijskich doświadczeniach bohatera, który jako bardzo młody chłopak pracował przy grzebaniu trupów.
Romans Laury i Cezarego trwał do Bożego Narodzenia. Kiedy Cezary po raz kolejny przybył do dworku kochanki w salonie czekał na niego Barwicki, który wymierzył mu cios szpicrutą. Cezary nie pozostał mu dłużny i w wyniku szamotaniny odebrał mężczyźnie szpicrutę i oddał cios. Obudzona hałasami Laura pojawiła się w salonie i chciała uspokoić mężczyzn, jednak rozwścieczony Baryka wymierzył cios również jej. Długo po tym zajściu młodzieniec nie miał odwagi i ochoty wrócić do dworu. Wędrował po zimowych polach, aż dotarł na cmentarz. Przy grobie Karoliny spotkał księdza, który wyjawił mu prawdę o wielkiej miłości dziewczyny. Jednocześnie rzucił oskarżenie w kierunku Cezarego, iż to on jest winny tej śmierci. Bohater nie dopuszczał do siebie tej myśli, jednak pozostał pewien niepokój moralny. Kiedy następnego dnia Hipolit chciał się dowiedzieć co się wydarzyło Cezary uparcie milczał. Tym razem jego prośba podjęcia pracy w Chłodku została rozpatrzona pomyślnie. Kiedy poznał z bliska warunki w jakich żyją i pracują chłopi nie potrafił zrozumieć dlaczego nie buntują się przeciwko swojemu losowi. Przed Wigilią odwiedził go Hipolit z zaproszeniem na święta. Wówczas Cezary dowiedział się także o ślubie Laury z Barwickim. Wiedział, że ukochana nigdy nie będzie z nim, dlatego postanowił wyjechać. Chociaż żegnano go serdecznie, to jednak czuł, że jego odjazd przyjęto z ulgą.
Część III: Wiatr od Wschodu
Po powrocie do Warszawy Baryka powrócił na studia medyczne. Zamieszkał w biednej dzielnicy u swojego dobrego kolegi Bulawnika, osobnika o podejrzanej reputacji. Odnowił również swoje kontakty z Gajowcem, zabiegał o jego pomoc. Kiedy odwiedził go w domu zauważył, że na ścianach wiszą portrety. Gospodarz w rozmowie wyjaśnił Cezaremu, że są to jego duchowi patroni – Marian Bohusz, Stanisław Krzemiński oraz Edward Abramowski. Zdaniem Gajowca uosabiali oni idee istotne dla odradzającej się po 123 latach niewoli Polsce – rozwoju oświaty, poświęcenia dla ojczyzny, organizacji spółdzielczości:
(…) Pod tymi portretami były napisy nakreślone ręką pana Gajowca, oraz widać jakieś najbardziej charakterystyczne cytaty. Podpisy głosiły: Marian Bohusz, Stanisław Krzemiński, Edward Abramowski. (…) Cezary ni z tego niż z owego zapytał Gajowca o osoby, których podobizny wsiały w mieszkaniu. (…)
- Te figury? To „warszawiacy’ czasów minionych: Marian Bohusz, Stanisław Krzemiński, Edward Abramowski. (…)
- Pierwszy z brzegu – Marian Bohusz. Przyrodnik, który gdzie indziej zostałby znanym docentem, może nawet cenionym profesorem. Tutaj został bezcennym dla pewnych sfer felietonistą, tłumaczem i popularyzatorem filozofów i socjologów. (…)
- ten drugi – to Stanisław Krzemiński. Niegdyś członek Rządu Narodowego w roku 63. Historyk, eseista, bibliofil i biblioman, a nade wszystko badacz samoistny. Typ encyklopedysty. Straszna jakaś pamięć. Wszystko w głowie. Gdzie indziej byłby głośnym i czczonym pisarzem, pracowałby w spokoju na sławę i pomnik. W dawnej Warszawie był publicystą, pisarzem artykułów politycznych, niepochwytnym dla wroga przemytnikiem na pograniczu dawnych i nowych czasów. (…)
- Trzeci – to Edward Abramowski. Filozof i socjolog. Nowator, prekursor we wszystkich dziedzinach. Główną dziedziną jego pracy duchowej była psychologia. Syn swego czasu, socjalista rewolucyjny, obijający się o wszelkie szkopuły nauki Marksa, błąkający się wśród nich ze swoją miarą fenomenalizmu podmiotowego, stwarza wreszcie naukę własną bojkotu państwa za pomocą złączenia ludzi w związki, stowarzyszenia, kooperatywy. Usiłuje wytworzyć świat nowy i nieznany, który w jego pojmowaniu będzie wielkim, powszechnym ruchem etycznym, świat przewidywany, wymyślony. (…)(Przedwiośnie, str. 165-166)
Urzędnik uważał, że nadszedł dobry czas dla kraju, w którym można realizować te trzy idee. Młody Baryka nie do końca się z tym zgadzał, bowiem uważał, że polityka za mało zwraca uwagę na pogrążonych w będzie robotników najniższej klasy i ludzi biednych. Gajowiec z kolei odpierał ten atak wyrażając nadzieję, że wkrótce powinno być lepiej.
Cezary żył jakby w dwóch światach. Z jednej strony zatrudniony u gajowca poznawał dokładnie mechanizmy, które zdaniem urzędnika miały zmienić stan panujący w Polsce. Z drugiej chodząc na zajęcia w prosektorium w ramach studiów medycznych widział ubogie dzielnice, poznawał warszawską nędzę. Mieszkając u Buławnika Cezary poznał Lulka. Antoni, starszy od niego student prawa, nie wzbudził w nim sympatii, jednak wciąż dążył do tego, aby zbliżyć się do Baryki. Kiedy już mu się udało zauważył, że student medycyny ma nieodpartą potrzebę zwierzania się drugiemu człowiekowi. Lulek, jego nazwisko w terminologii botanicznej oznacza trujące ziele, wykorzystał bardzo szybko chęć duchowego zbliżenia się Cezarego i zaczął siać w nim nienawiść do klas uprzywilejowanych oraz państwa polskiego. Ze szczególnym naciskiem powtarzał dwa słowa „rewolucja” i „proletariat”. Wszystkie poglądy, które były inne niż komunistyczne były nie do przyjęcia. W trakcie jednej z rozmów Cezary dowiedział się, że w czasie wojny polsko-bolszewickiej Antoni był sprzymierzeńcem wroga. W trakcie tych rozmów po przeżytych doświadczeniach, bolszewickie idee nie były dla Cezarego w pełni przekonujące. Doświadczenie rewolucji, które młody Baryka miał już za sobą powodowały, że patrzył na świat nieco dojrzalej niż za czasów Baku.
Kiedy Antoni Lulek dostatecznie „urobił” młodszego kolegę uznał, że może zaprosić go na spotkanie środowiska komunistów, o którym mówił „konferencja organizacyjno-informacyjna”. Oburzony wysłuchanymi referatami atakującymi władzę i państwo Cezary zabrał głos w dyskusji. Jego argumenty zostały odrzucone. Po burzliwej polemice opuścił zebranie. Nie mógł sobie znaleźć miejsca. Błąkał się po ulicach Warszawy, aż w końcu postanowił pójść do kawiarni na filiżankę herbaty. Popijając ciepły napój spostrzegł policjanta, który objawił mu się w myślach jako człowiek o dwóch obliczach – politycznego ciemiężcy i obrońcy ludzi przed zbrodniami. wówczas dotarło do Cezarego, że w gruncie rzeczy należy słuchać swojego wewnętrznego głosu, ponieważ tylko on może pomóc trzeźwo patrzeć na otaczającą człowieka rzeczywistość. Podczas kolejnej wizyty u gajowca pełen rozgoryczenia Cezary zaatakował go jako przedstawiciela władzy. Narrator nie skomentował obszernego rejestru zarzutów, który Cezary wymierzył w Gajowca, nie powiedział również nic na temat obrony starszego pana. Zarzuty Baryki nie były oskarżeniem, ale dramatyczną prawdą o kondycji odradzającej się Polski.
Pewnego marcowego dnia Baryka otrzymał liścik od Laury z propozycją spotkania w Ogrodzie Saskim. Poszedł na nie pełen emocji, jednak jego entuzjazm osłabł, gdy kobieta zadeklarowała wierność mężowi. Cezary wściekły nie chciał przedłużać chwili pożegnania i opuścił miejsce spotkania.
Ostatnia scena to moment, w którym Cezary obok Lulka idzie na czele pochodu, którego celem jest zduszenie strajku poprzez zamknięcie fabryki. Manifestantom drogę zastąpił oddział żołnierzy:
Gdy tłum zbliżył się już pod sam pałącyk belwederski , z wartowni żołnierskiej wysunął się oddział piechoty i stanął w poprzek ulicy, jakby nagle ściana szara, parkan niezłomny, mur niezdobyty wyrósł.

KOMENTARZE

Avatar None
18 Lis. 2011 o 1:21 rano
#1

Go to my dripable.com website!!!

Avatar None
29 Lis. 2011 o 2:07 rano
#2

Go to my dripable.com site!!

Avatar None
9 Gru. 2011 o 12:16 rano
#3

Go to this Dripable website...

Avatar None
16 Sty. 2012 o 6:49 po południu
#4

А диета гепатит а. Грейпфрут отлично справляется с расщеплением жиров. Худеть posting. Насморк – это самый частый симптом простуды. Во-вторых, там повторяются голодные дни. И разве я могу назвать лишением свое нынешнее состояние? Антураж диеты или как выдержать диету?

Nick:
E-mail:
Komentarz:
.